|
KAMPANIA „KRYSZTAŁ WŚRÓD LODU” SPRAWOZDANIE Z SESJI III : NIEPOROZUMIENIE Data: 17.02.2010 It must be some misunderstanding It must be some kind of mistake I waited in a rain for hours You were late.
Lubię śnieg. Kiedy wokół robi się biało świat wydaje się piękniejszym, czystszym miejscem. Wytwarza się także ta specyficzna, nieco surrealistyczna atmosfera. Nie dziwota więc, że moja sesja RPG umiejscowiona jest wśród ośnieżonych gór, to znaczy była gdyż ostatnie spotkanie opisywało historię rozgrywającą się w położonym w dolinie wielkim mieście Shayel. W ostatnim sprawozdaniu wspominałem o tym, że następna sesja może okazać się być czymś od totalnej katastrofy po szał – uplasowała się ona gdzieś pomiędzy, choć mam nadzieję, że ze wskazaniem na to drugie. Miało być wiele możliwości działania – mieliście otwarte przed sobą całe miasto. Miała być także desperacka improwizacja – było jej masa, z wyjątkiem pewnych koncepcji i ogólnego założenia nie wiedziałem co się stanie i wiele rzeczy układałem na bieżąco (to chyba tak powinno być z RPGami, prawda ?). Wygląda na to, że takie założenia sprawdziły się o wiele lepiej niż przechadzka po podziemnych tunelach. Co prawda dla klimatu nie zaszkodzi odwiedzić jakąś starą kryptę, ale generalnie odnoszę wrażenie, że sesję, które mają być poważne nie wychodzą nam za dobrze- ostatnio było pod względem roleplayingu niezręcznie, gdzieś jest ten pierwiastek wstydu, który hamuje przed wczuciem się w postać. Dlatego tym razem dominowała forma komedii – i to całkiem dosłownie, bo koncepcja sesji III oparta została na filmie „Kac Vegas”.
Pierwsi na placu boju pojawili się Sergi i ExKaiser. Spod ŁDKu przeszliśmy do „Extreme” upewnić się, że nasze ubrania do reszty przesiąkną dymem papierosowym (niestety, miejsce to nie najlepsze – później czuje się dym nawet od kart postaci). Za nami niczym rasowy nyndźa skradał się Tezuki. Na miejscu wypełniliśmy kartę ExKaisera, który został ludzkim zwiadowcą korzystającym z dwóch pistoletów. Kiedy zebraliśmy się już wszyscy wziąłem Tezukiego na pogawędkę podczas której z grubsza wytłumaczyłem mu czego od niego oczekuje- przez większość sesji został wyłączony z gry i służył mi pomocą oraz wcielał się w rolę niektórym NPCów. Przygoda rozpoczęła się na lawecie banyara Hrothmunda, który znalazł wyziębniętych, rannych oraz nieprzytomnych bohaterów w górach (skończyli w takim stanie po starciu z imperialnym inkwizytorem - Kellem Talah) i zabrał ich do miasta w dolinie, gdzie zatroszczy się o nich jego rodzina. Wkrótce wszyscy gracze leżeli bez ubrań i kurowali się w przytulnym mieszkaniu pod okiem szwagierki Hrothumnda- byłej pielęgniarki. Trych, jak to Trych stawiał opór. Próbował wyrwać się z objęć rozbierających go banyarek i uciec przez okno. Niestety wyrzucenie 2 w teście na skok skończyło się dla niego brawurowym natarciem głową wprost we framugę. Legł nieprzytomny na ziemi. Kiedy wszyscy zostali już załatani drużyna wybrała się do sąsiedniego pokoju, gdzie trwała impreza na ich cześć. Gracze dali się porwać w wir góralskich przyśpiewek. Za wczasu odpowiednio przerobiłem słowa biesiadnej piosenki „Bystra woda” więc mogliśmy sobie trochę pośpiewać – jak nietrudno się było domyślić najaktywniejszy był Sergiusz, nagranie można zobaczyć na naszym kanale YouTube. Gdy wybrzmiały słowa piosenki bohaterowie odkryli, że minęło jakieś 8 godzin – a oni nic nie pamiętają.
Trych miał na ustach ślady szminki i wymalowane paznokcie. Odkrył też, że ktoś wyciągnął z jego broni amunicję i wsadził do lufy kwiatka. Jerast miał siniaki, powybijane zęby oraz wielki tatuaż zeltronianki na plecach. Surgeis z kolei po przebudzeniu czuł dotkliwy w ból kolana oraz zauważył tatuaż ze znakiem Mando na ramieniu i piercingi w różnych specyficznych miejscach (a może to był Jerast ? Jak pisałem, poszedłem w wielu sprawach na żywioł). Banyarowie tymczasem leżeli spici do nieprzytomności na ziemi. Hrothumnd wisiał na rogu jakiegoś stwora, którego głowa była zawieszona na ścianie- tak ze 4 metry nad ziemią. Spod stołu próbowała wygramolić się postać ExKaisera – Kole Tovar. Niestety kac rzucił go z powrotem na ziemię. Surgeis pośpieszył do łazienki, gdzie usłyszał podejrzane odgłosy dochodzące z kabiny. W środku siedział Nexu. Kinjelo rzucił się do ucieczki, zatrzaskując za sobą drzwi. W międzyczasie Kole udał się do kuchni w poszukiwaniu kefiru, a Jerast rozejrzał za jakimś ubraniem- zapomniałem wspomnieć, że bohaterowie przebudzili się nadzy. W kuchni prócz kefiru Tovar znalazł także nautolańskie niemowlę. Po pewnym czasie wszyscy zebrali się, by ustalić co się działo. Okazało się, że ich pieniądze zniknęły- podobnie jak holocron znaleziony na poprzedniej sesji, kryształ miecza świetlnego Surgeisa oraz, co ważniejsze, Yuki Shiroi. Udało im się ustalić, że przez kilka godzin nie było ich w domu. Z trudem dobudzony Hrothmund powiedział, że poszli do kantyny. Wspominał też, że Suigres wspiął się na dach i ogłosił, że jest 14-tym wcieleniem Exara Kuna po czym skoczył w dół, by pokazać, że umie latać. Skończyło się to dla niego nadwyrężeniem kolana, z czym wiązała się kara -2 do refleksu. Jak przystało na praworządnych dobrych bohaterów drużyna obrabowała po drodze zrobotyzowaną taksówkę, zdobywając tym sposobem jakieś pieniądze. Początkowo chcieli dostać się do kantyny, położonej ładnych kilka kilometrów dalej, na piechotę, lecz kac dokuczał do tego stopnia, że ostatecznie zamówiono taksówkę. Głośna, z lekka hinduska w brzmieniu muzyka dotarła do nich dłuższą chwilę przed przebyciem samej taksówki. Gdy otworzyły się jej drzwi zalała ich fala głośnej muzyki. Niczym w rasowej hinduskiej/arabskiej taksówce pokazywanej czasem w filmach w środku znajdowało się wiele ozdóbek, a nad lusterkiem dyndały pluszowe kostki. Kierowca – mirialanin z turbanem na głowie przywitał ich słowami „salem aleikum” i zaprosił do środka. Udali się do kantyny, gdzie po przekroczeniu jej drzwi na Sergiusza rzuciły się trzy twi'lekanki, które okazały się być jego nowymi żonami - w jedną z nich brawurowo wcielił się Tezuki (to trzeba zobaczyć !). Nautolańskie dziecko zostało przez nich zaadoptowane, a dokładniej przyniesione przez Sergiego z nieznanego źródła. Naturalnie nie pamiętał on o żadnym z tych wydarzeń. Niespodziewanie ścianę kantyny rozbiła czarna ciężarówka repulsorowana. Wyskoczyli z niej gangsterzy, którzy zarzucili bohaterom na głowy czarne worki i wrzucili do środka. Zostali wypuszczeniu wiele kilometrów dalej – w dzielnicy slumsów, gdzie czekał na nich nautolański boss Czarnego słońca, jak się wkrótce okazało był on ojcem porwanego przez Suigresa dziecka. Jensaraai nie zyskał szczególnego zaufania w oczach bossa, który najpierw chciał go zabić, gdyż uznał, że jest Jedi, a potem, gdy udało się to załagodzić chciał zabić go za to, że jest mandalorianinem (zobaczył tatuaż na ramieniu). Z opresji bohaterów uratowały twi'lekani, które nadjechały swoim samochodem. Następnie bohaterowie udali się na miejsce wczorajszego ślubu- do kościoła Darnaka, gdzie sędziwy kapłan pomógł im odnaleźć Yukiego. Zabrak wygrzebał się spod jednej z ławek i rozjaśnił nieco całą sytuację. Okazało się, że w nocy gracze wrzucili holocron i kryształ z miecza na teren posterunku Imperium. Szybko zabrano się do formowania planu działania. Do pomocy zaoferowało się kilku banyarów. Niedługo później wszyscy wyruszyli (z wyjątkiem Trycha, który zaatakował Hrothmunda za wszystko to co działo się podczas imprezy. Nikto został znokautowany i został w domu. W grupie uderzeniowej zabrakło także Yukiego, który postanowił na własną rękę udać się do posterunku i oddać na usługi Imperium- Ciemna strona robi się w nim z sesji na sesją coraz silniejsza).
Bramę frontową sforsowali rozbijając o nią lawetę repulsorową. Korzystając z elementu zaskoczenia wybili jakieś pół garnizonu i dostali się na pierwsze piętro budynku, gdzie prawdopodobnie znajdował się holocron. W międzyczasie dołączył do nich Yuki, który uciekł z więzienia ,gdzie został przez imperialnych prewencyjnie zamknięty (w sumie co mieli zrobić szturmowcy, gdy do bramy zapukał zabrak i powiedział, że chce przejść na ciemną stronę ?). Żołnierze broniący posterunku byli tak niekompetentni, że szybko zaczęły się szerzyć przypuszczenia, że jest to posterunek 13. Niestety, walka wyszła nudno. Inicjatywa strasznie dawała się we znaki – w starciach brało udział nawet kilkanaście figurek. Jak bumerang wraca kwestia mechaniki – jeśli gracze mają nie umrzeć z nudów trzeba coś wymyślić. W końcu, po wlekących się w nieskończoność walkach drużyna dotarła do sejfu skąd wyciągnęła holocron i kryształ. Droga wyjściowa została zagrodzona przez szturmowców gromadzących się za zablokowanymi drzwiami. Ucieczka oknem też nie wchodziła w grę, zresztą okno szybko przestało istnieć bo ściana w wybuchu zniknęła odsłaniając znajdującego się za nią AT – ST. Szczęśliwie był to z lekka zdezelowany model kierowany przez młodzików. Tylko raz trafił, ale za to całkiem porządnie – zadał kilku postaciom naraz kilknaście punktów obrażeń. Yuki wskoczył z pewnymi problemami na jego dach, lecz nie był w stanie zdziałać zbyt wiele. W międzyczasie Surgeis, osłaniany przez pozostałych, złożył swój miecz i ruszył do boju odcinając przednie działka maszyny. Wkrótce potem AT- ST skierował się do ucieczki i po przejściu paru metrów legł na ziemi. Droga ucieczki z budynku stanęła otworem. Gracze szybko dotarli na zewnątrz po czym odlecieli ścigaczem, lecz Yuki, uwiedziony przez siłę Ciemnej strony, został. Z kierunku gór do posterunku zbliżał się imperialny prom klasy Lambda. W środku znajdował się silny użytkownik Mocy. Wygląda na to, że jeśli bohaterowie ponownie spotkają młodego zabrackiego Jedi, spotkanie to nie będzie należało to pokojowych.
Sesja trzecia, w moim odczuciu, wyszła zdecydowanie lepiej od poprzedniej. Było sporo śmiechu, podróży i niespodziewanych wydarzeń. Niestety kłopoty z technikaliami jak były tak są – atak na posterunek wypadł niepokojąco nudno i spowolnił całkiem żwawe tempo przygody. Rozłam w grupie osiągnął w końcu poziom krytyczny – postać Tezukiego przeszła de facto na stronę Imperium. Widzę w tej sytuacji pewien potencjał (to zdanie specjalnie dla Roana). Może być to emocjonalny punkt zaczepienia i szansa na stworzenie dobrej historii, pytanie tylko czy doczeka się rozstrzygnięcia. Jesteśmy po trzech sesjach, lecz nie wiem co będzie dalej. Kusiło mnie żeby zorganizować podczas ferii jeszcze jedno spotkanie ale nie jest to chyba najlepszy pomysł. Dlatego ogłaszam co następuje: kampania zostaje zawieszona. Obawiam się, że nie mogę zagwarantować, że doczeka ona końca – jeśli odbędzie się następna sesja, stałoby się to raczej za kilka miesięcy. Sergiusz, ExKaiser – przepraszam Was, tak świeżych graczy, że możecie nie mieć szansy zagrania dłużej. Mam nadzieję, że dało się ze mną, mistrzem gry, wytrzymać. Jeśli nasze drogi znów rzucą nas na Kirę IV, prawdopodobnie udamy się do DOMU NAD MORZEM.
Katarn
|