Najbliższe Wydarzenia: 

Meeting rocznicowy : 30lecie Powortu Jedi

Data: 26.05.2012, Łódzki Dom Kultury, ul. Traugutta 18,  godz. 15:00, sala 313. 

Relacja z internetowej sesji RPG Katarna
Saturday, 18 June 2011 10:07

ZAPIS PIERWSZEJ SESJI RPG NA SHOUTBOXIE ŁFSW

Data: 18.06.2011 (od ok. 00:45 do ok. 02:05)

Udział wzięli: Katarn (mistrz gry) , ExKaiser , Codix 

Niektóre posty zostały usunięte, niektóre zedytowane, a inne przestawione miejscami, żeby lepiej się wszystko komponowało.

 

KatarnLFSW:  Czy wszyscy już są ?

KatarnLFSW:  Proszę się odliczyć.

Exkaiser:  jestem

CodiX:  jestem

KatarnLFSW:  Witam na pierwszej, improwizowanej sesji RPG na shoutboxie ŁFSW.

CodiX:  <aplauz na stojąco>

KatarnLFSW:  5 minut na wymyślenie postaci.

Exkaiser:  jakie to czasy?

KatarnLFSW:  Moment, rzucę kostką...

KatarnLFSW:  1-5 : stara republika

KatarnLFSW:  6-10: Wojny Klonów

KatarnLFSW:  11-15: Nowa Republika

KatarnLFSW:  16-20: Dziedzictwo

KatarnLFSW:  Uwagaaaa....

Exkaiser:  skąd mamy wiedzieć, że nie kłamiesz?

Exkaiser:   ;)

KatarnLFSW:  16.

KatarnLFSW:  Dziedzictwo.

CodiX:  Ex, troche zaufania do miszcza gry

Exkaiser:  ok, ok

KatarnLFSW:  Odnośnie twojego pytania: musisz mi zaufać.

Exkaiser:  niech miszczuje

CodiX:  oj, to sie moge pogubic, nic prawie nie wiem o tym czasie  :P

Exkaiser:  a i jeszcze pytanko..

KatarnLFSW:  Proszę, Exie, wypowiedz się.

Exkaiser:  do której nam to zajmie? dzisiaj na prawdę zamierzam położyć się spać wcześniej niż o wpół do czwartej

Exkaiser:  wczoraj też chciałem

Exkaiser:  nie udało się

KatarnLFSW:  Spokojnie, jako że to próbna sesja będzie - oby - bardzo krótka.

KatarnLFSW:  Z pół godzinki.

KatarnLFSW:  Taka tylko zagryzka

Exkaiser:  ok, ok.

Exkaiser:  nie przerywam

Exkaiser:  nasze postaci muszą być połączone?

KatarnLFSW:  Codix: możesz być tubylcem z jakiejś prymitywnej planety, który nie wie co się dzieje w Galaktyce.

KatarnLFSW:  Ex: nie wiem co to znaczy, ale chyba nie musza :0

KatarnLFSW:  tzn.  : )

KatarnLFSW:  Co właściwie oznacza :0 ?

CodiX:  Katarn, cytując: "Mądry plan!" (o tym mieszkańcu zadu... znaczy odległych rubieży ^_^ )

Exkaiser:  ok ok.

Exkaiser:  Wiem

Exkaiser:  !

KatarnLFSW:  Macie jeszcze z minutkę.

KatarnLFSW:  I tak czas był przedłużony.

CodiX:  oj...

KatarnLFSW:  Spokojnie, ja muszę wymyślić gdzie zaczynacie  ;)

Exkaiser:  jak to ma być w latach rozmieszczone?

KatarnLFSW:  Miesiąc po masakrze na Ossuss.

KatarnLFSW:  Sithowie się panoszą.

Exkaiser:  łojeju

Exkaiser:  myślałem, że wcześniejsze dziedzictwo

KatarnLFSW:  Sojusz się sypie.

KatarnLFSW:  Imperium triumfuje.

KatarnLFSW:  Jedi się dostaje.

KatarnLFSW:  No dobrze, macie coś ?

CodiX:  brzmi znajomo, prawie jak Stara Trylogia :P tylko Sithow pewnie więcej?

KatarnLFSW:  Tym razem wygląda to jak inwazja przeciwników Power Rangersów.

KatarnLFSW:  Lord Zedd ma tylko bardziej szary pancerz.

KatarnLFSW:  Ech...

KatarnLFSW:  Skoro brak gotowości - następne 3 minuty.

KatarnLFSW:  Ale żyjecie, prawda ?

CodiX:  no to ja jestem taki cfaniaczek z odległych rubieży, co to kombinuje wiecznie jak się nie narobić a zarobić, a że pochodzi z dość zacofanej planetki, to rączki go świerzbią do "pożyczania" rozmaitej elektroniki bez wiedzy właścicieli... wygląd lekko zaniedbany, ubranie nieco znoszone...

CodiX:  musialem to napisac, troche to trwa jak nie chce literowek robic  :P

KatarnLFSW:  Jesteśmy więc gotowi, gdzieś tak, w 50-ciu procentach.

KatarnLFSW:  Ex, to nie musi być nic specjalnego.

CodiX:  jeszcze jakies szczegoly dowymyslac?

KatarnLFSW:  Nie trza, wyjdzie w praniu najwyżej.

CodiX:  okej

KatarnLFSW:  Ex, jesteś ?

CodiX:  i tu sie przydaje "slap" na ircu  :D

Exkaiser:  Duncan miał dosyć ciekawą przeszłość... Już w wieku kilkunastu lat zaciągnięty został do armii Sojuszu. Jako, że nie nadawał sie za bardzo do piechoty(jeśli chodzi o posturę to był znacznie chudszy od zwykłego żołnierza) wsadzono go na miejsce pilota. Pilotem okazał się dosyć dobrym, tylko, że maił problem z jednym... Z wypełnianiem rozkazów i słuchaniem przełożonych. Jak na zabraka był dosyć nadpobudliwy. Niedługo to trwało zanim wraz z grupką przyjaciół zdezerterował z szeregów dawnej Nowej Republiki. Przez następne kilka lat dołączał się do coraz to innych, to mniejszych, to większych wojsk. Zawsze kończyło się tym samym... Dezercją. Po pewnym czasie założył własną eskadrę myśliwców "Dewbacks". Zaczęli się robić coraz to bardziej sławni i Imperium się nimi zainteresowało... Na tyle, że zastawili na nich pułapkę. Pomimo świetnych umiejętności pilotażu przeżyć udało się tylko niektórym. Nie duzo czasu minęło nim Duncan stracił reszkę przyjaciół z eskadry. Od tego czasu pałał nienawiścią do Imperium. Tułając się wtę i we wtę po galaktyce w końcu trafił do ................................

Exkaiser:  olewałem was bo to pisałem

CodiX:  całkiem rozbudowane

KatarnLFSW:  hmm...

 

KatarnLFSW:  Witajcie na... Dantooine.

CodiX:  <Dran-Both-To rozgląda się ciekawie po miejscu, w którym aktualnie przebywa>

KatarnLFSW:  Znajdujecie się w niewielkim mieście, którego nazwa nie jest ważna. Otacza was gwar targu przedstawicieli dziesiątek ras.

KatarnLFSW:  Stop

KatarnLFSW:  *gwar targu, na którym możecie dopatrzeć się przedstawicieli dziesiątek ras.

CodiX:   ;)

KatarnLFSW:  Miasto jest niewielkie. Ot, kilka skleconych naprędce z durastali chatek.

KatarnLFSW:  Niewielki kosmoport wyraźnie ma już za sobą swoje czasy świetności.

Exkaiser:  <Duncan rozgląda się za jakimś barem, knajpą. Czymś gdzie można zjeść i się napić>

KatarnLFSW:  W okolicy nic takiego nie widać.

KatarnLFSW:  Chociaż...

KatarnLFSW:  W oddali widać budynek.

CodiX:  - jaki tłum... ile potencjalnych... "okazji"  : )

KatarnLFSW:  Nad rozklekotanymi drzwiami widnieje lekko przechylony neon.

KatarnLFSW:  Trudno doczytać się napisu, ale chyba głosi on "R..STAU..ACJA"

Exkaiser:  -Hm? Mówiłeś coś... Nieznajomy??

KatarnLFSW:  Co robicie ?

KatarnLFSW:  Codix najpierw

KatarnLFSW:  Potem Ex

CodiX:  - Ja? nie, nic... glosno myslalem... Moje imie brzmi Dran-Both-To <mruczy pod nosem> - a ten skad sie tu przypętal? tylko bedzie mi przeszkadzal... <usmiecha sie szeroko i glosno oznajmia> - A ty?

Exkaiser:  -Ja? Nie wyglądasz mi na imperialnego.... Choć może... Nieee...... Jestem Duncan, pilot włóczęga. Tytuł wolnego strzelca straciłem już dawno.

KatarnLFSW:  "LUUDZIEEE !!!!"

CodiX:  (Ex nie pisz wypracowania  :D)

KatarnLFSW:  "NAJNOWSZEJSZE WIADOMOŚCI !!!!"

Exkaiser:  (Wczuwam się!)

KatarnLFSW:  "TYLKO U MNI !!!!"

KatarnLFSW:  Do Dran-Botha podchodzi lekko wstawiony, rozkrzyczany Duros.

CodiX:  - Hę? Jakaś okazja? <wypatruje krzyczącego>

KatarnLFSW:  Wyciąga zza pazuchy jakąś paczuszkę.

CodiX:  <cofa się o krok i podejrzliwie patrzy na paczuszke>

KatarnLFSW:  Po czym wyrzuca z siebie głośny ryk skierowany wprost do ucha Drana:

KatarnLFSW:  "PANIE !!! KUP PAN BIULETYNA !!!"

Exkaiser:  <Duncan przygląda się uważnie dziwnemu wydarzeniu>

KatarnLFSW:  "NAJLEPSZE WIADOMOŚCI !"

KatarnLFSW:  "TYLKO 10 KREDYTÓW !!!"

KatarnLFSW:  "PANIE OKAZYJA !!!"

CodiX:  "a to co znowu? to wiadomosci nie zdobywa sie w kantynie, tylko z jakichs skrawkow papieru?" – pomyślał

Exkaiser:  Po cichu ale na tyle głośno, żeby Dan usłyszał : -Może się stąd zwiniemy? Chyba, że odpowiada ci takie towarzystwo.

KatarnLFSW:  "PANIE !!! ZOBACZ PAN !!! ZABILI MISTSZA SKYWALKERA !"

CodiX:  - Taak, im szybciej tym lepiej, nie dajmy sie oskubać krwiopijcom

KatarnLFSW:  "CZERWONA ZARAZA NAM SIĘ ROZPANASZA !"

KatarnLFSW:  "TU WSZYSTKO NAPISANE" - skazuje na paczuszkę

Exkaiser:  -C-co?

KatarnLFSW:  "NO TO CO, KIEROWNIKU, 9 KREDYCISZY ?"

CodiX:  - a ktoz to ten Skywalker, senator jakis czy ki diabel?

KatarnLFSW:  "A PRZECZYTAJ PAN, TO SIĘ PAN DOWIESZ !"

Exkaiser:  - „Osiem i biorę to”- klepie się po kaburze blastera

KatarnLFSW:  Durosowi otwierają się szerzej oczy (co jest imponujące, biorąc pod uwagę jak duże są wyjściowo)

CodiX:  "ledwo wyladowalem, a juz moje kreyty sa zagrozone... oby nie bylo tu wiecej takich jak ja..."

Exkaiser:  (zaraz wracam)

KatarnLFSW:  "EEE... 8 MOŻE BYĆ." - po czym rzuca wam paczuszkę z holozinem i odwraca się na pięcie.

CodiX:  - Nie chce twoich wiadomosci, wole posluchac za darmo co ludziska i inne przybysze w kantynie gadaja.... za darmo - dodaje z ironia i krzywym uśmieszkiem

KatarnLFSW:  Duros już poszedł... zapominając zabrać kredyty.

KatarnLFSW:  Blaster robi jednak swoje na słabe umysły.

CodiX:  (scoundrel mind trick)  :P

KatarnLFSW:  Co robisz ?

Exkaiser:  (jestem)

CodiX:  (jaka ty rasa jestes w koncu?)

Exkaiser:  - To co stoimy tu czy idziemy gdzieś usiąść?- podnosi paczkę i bez słowa idzie w kierunku restauracji

Exkaiser:  (zabrak, a ty?)

CodiX:  - usiąść jak usiąść, przepłukać gardło <szeroki uśmiech>

KatarnLFSW:  Wchodzicie do restauracji.

Exkaiser:  - W sumie czemu by nie? Zobaczymy o co chodzi z tym Starkillerem czy jak mu tam

CodiX:  (człowiek, bo nie wiem, czy selkathowie jeszcze żyją  ;)  )

KatarnLFSW:  (Nie widzę problemu.)

Exkaiser:  <wyszukuję wzrokiem jakiegoś wolnego stolika>

KatarnLFSW:  Miejsca w restauracji jest aż nadto.

CodiX:  (okej, w takim razie Selkath)

KatarnLFSW:  W zasadzie jedyny gość nuci jakąś piosenkę pod stołem.

CodiX:  - może gdzieś blisko wyjścia?

CodiX:  - nie znamy tu nikogo, dobrze będzie moc szybko wyjść, jakby co <konspiracyjnie mrugniecie okiem>

KatarnLFSW:  Przy kontuarze stoi potężnej postury gamorreanka.

KatarnLFSW:  Spogląda na was i rzuca: "Podać coś ?"

Exkaiser:  - Ee tam... Marudzisz! - siada na przeciwko gamorreanki

KatarnLFSW:  "Właściwa odpowiedź to: <Tak>, albo <do widzenia>"

CodiX:  - tak?

KatarnLFSW:  "Dobra odpowiedź, mały."

Exkaiser:  - No to co tam, piękna. Dziś na koszt firmy?

KatarnLFSW:  "Na koszt firmy, jak najbardziej."

CodiX:  - zakładam, ze nie macie solonej wody z wodorostami z Manaan, wiec ... cokolwiek, byle z "prądem"

Exkaiser:  Po cichu, z mrugnięciem okiem: "Widzisz? Tak się załatwia sprawy"

KatarnLFSW:  "Mogę na koszt firmy wybić Ci kilka tych rogów."

KatarnLFSW:  "Dobra, żartujecie albo zamawiacie."

Exkaiser:  - Mi w sumie obojętnie

Exkaiser:  -To co on, byle nie wodorosty

KatarnLFSW:  "Wodorosty ? Co to jest, uzdrowisko ?"

CodiX:  - ja juz sie wypowiedziałem, nie przejmuj sie jego żartami, jest po prostu w dobrym humorze

KatarnLFSW:  "Dobra, poczekajcie chwilę."

KatarnLFSW:  Gamorreanka odwraca się i przygotowuje jakiś napój.

CodiX:  - ech, nigdzie w galaktyce nie ma takich drinków jak na ojczystym Manaan <rozmarzony>

KatarnLFSW:  To co w nich miesza chyba się jeszcze rusza.

KatarnLFSW:  Jedyny gość "restauracji" próbuje wydostać się spod stołu.

KatarnLFSW:  Bezskutecznie.

Exkaiser:  Z nieobchodzącym go wyrazem twarzy-Ta.- Rozpakowuje paczkę

CodiX:  "drinki na żywca? paanie, cywilizacja..." - myśli Dran

Exkaiser:  -Dalej się męczy z paczką

KatarnLFSW:  Paczka jest to przeciętny holozin informacyjny. Trochę zużyty, ale nawet działa.

CodiX:  - czy potrzebujemy czytnika?

Exkaiser:  włączam, szukam informacji o Skywalkerze

Exkaiser:  <czytnika?!>

KatarnLFSW:  Uruchamia się z cichym szumem. Po chwili przed wami wyświetla się ciąg tekstu.

KatarnLFSW:  Okraszony kilkoma ilustracjami i filmami.

CodiX:  (zastanawiałem sie czy to jakaś karta pamięci do cyfronotesu cz normalne urządzenie)

Exkaiser:  Czytam

CodiX:  "w życiu nie czytałem tyle tekstu n raz" - myśli z rozpacza, co widać po minie Drana

Exkaiser:  - Hm? Coś się stało?

KatarnLFSW:  <MASAKRA NA OSSUSS. ADMIRAŁ YAGE ODMAWIA KOMENTARZA. RZECZNIK PAŁACU IMPERIALNEGO CHWALI SKUTECZNOŚĆ SIŁ IMPERIUM W WALCE Z ELEMENTEM WYWROTOWYM JEDI>

CodiX:  - możesz czytać na glos? oczy mnie bola... - próbuje kiepskich wymówek Selkath

Exkaiser:  MASAKRA NA OSSUSS. ADMIRAŁ YAGE ODMAWIA KOMENTARZA. RZECZNIK PAŁACU IMPERIALNEGO CHWALI SKUTECZNOŚĆ SIŁ IMPERIUM W WALCE Z ELEMENTEM WYWROTOWYM JEDI

KatarnLFSW:  Na filmie widać zwłoki kilku Jedi. W pobliżu przechadzają się szturmowcy.

Exkaiser:  Rzuca holozinem przez całą długość sali krzycząc: CO ZA SZMATY!!!

KatarnLFSW:  Holozin- a to niespodzianka- wybucha.

CodiX:  <na widok filmiku oczy zaświeciły sie Dranowi... widać ze jest zainteresowany urządzeniem>

CodiX:  <zawiedziona mina>

KatarnLFSW:  Smakosz pod stołem nagle wydostaje się na górę.

KatarnLFSW:  Rzuca jakieś pieniądze na stół i wytacza się na dwór. Mruczy pod nosem "Nie o taki Dantooine walczyłem..."

CodiX:  - a ten tu co? i skad on tu... – pyta

 Exkaiser:  - Ehhh.... Przepraszam, Dranie. W ogóle ile ty masz lat? Wyglądasz na młodego

KatarnLFSW:  "Wasze drinki"

KatarnLFSW:  Gamorreanka podsuwa wam dwie nad wyraz skromne szklanki - tak nie kieliszki, a szklanki - zapełnione jakąś żółtą breją.

Exkaiser:  -Dzięki - Biorę szybkiego, głębokiego łyka

CodiX:  przez chwile jeszcze patrzy na gościa spod stołu, po czym bierze drinka i staje w wejściu do kantyny

KatarnLFSW:  Gość spod stołu jest już wśród ludzi na targu.

CodiX:  - lat? nie liczę ich, ale dorosłość osiągnąłem juz dawno temu...

KatarnLFSW:  Co do napoju: w skrócie, jest źle.

CodiX:  (napoju czy obu napojów?)

KatarnLFSW:  Obu, Obu.

KatarnLFSW:  Dla ciebie smakuje jednak jeszcze gorzej, z powodu różnic anatomicznych.

KatarnLFSW:  Mniejsza o to.

Exkaiser:  - Bleh! Mam dość spadam stąd. Muszę znaleść jakichś Jedi. Przyda im się moja pomoc.

Exkaiser:  Rzucam pieniądze na kontuar i idę do wyjścia

CodiX:  -tfuuuu! - Dran-Both-To wypluwa zawartość ust na podłogę i z obrzydzeniem rzuca szklankę na podłogę

KatarnLFSW:  Gamorreanka uśmiecha się pod nosem.

KatarnLFSW:  "Synek, posprzątaj to teraz" - łapie Drana za kołnierz i rzuca na podłogę.

KatarnLFSW:  Obok ląduje szmatka.

Exkaiser:  -EJ!!!

CodiX:  - łapy przy sobie, macioro!

Exkaiser:  -Zostaw mojego kumpla! Stara gruba, łysa Bantho!!!

KatarnLFSW:  Gamorreanka uśmiecha się pod nosem

KatarnLFSW:  "Kogo tam szukasz mówiłeś ?

KatarnLFSW:  Delikatnie uchyla rąbka sukni.

KatarnLFSW:  Pod spodem widoczny jest miecz świetlny.

Exkaiser:  -C-co?!

CodiX:  "o nie, znów szykuje sie awantura... jak w domu" - przelotna myśl pojawia sie w umyśle Selkatha

KatarnLFSW:  "Chodźcie na zaplecze"

KatarnLFSW:  Kelnerka wskazuje wam drzwi.

CodiX:  "znowu jakaś elektronika?" - Dran patrzy z zainteresowaniem

Exkaiser:  Wyciągam blaster i idę tam gdzie karze

KatarnLFSW:  "Nie jesteś zbyć cierpliwy, co rogaczu ?"

CodiX:  sumienie ruszyło Drana, szybko pozbierał szkło i ruszył za ta dwójką

Exkaiser:  -Masz rację, nie.

CodiX:  (szmatki nie tknął, plama została)

KatarnLFSW:  "A ty, synek, wytrzyj tam jeszcze."

KatarnLFSW:  "Dorośli w tym czasie porozmawiają."

Exkaiser:  -On jest ze mną

KatarnLFSW:  "Coś mało rezolutny. Ale aurę w Mocy ma dobrą."

CodiX:  - dorośli nie nazywają takich pomyj drinkami - uśmiecha sie złośliwie

Exkaiser:  - Dran, możesz? Chcę zobaczyć o co chodzi...

KatarnLFSW:  Pokój na zapleczu jest niewielki ale utrzymany w lepszym stanie niż reszta przybytku.

CodiX:  dla świętego spokoju byle jak wyciera palmę

KatarnLFSW:  Gamorreanka zamyka za sobą drzwi i sadza gościa na niewielkim krześle.

CodiX:  (czyli ja zostaje na sali?)

KatarnLFSW:  (Tak jest)

CodiX:  (ok)

KatarnLFSW:  "No to co, rogaczu, na czym skończyliśmy ?"

KatarnLFSW:  "Chciałeś pomóc Jedi, prawda ?"

Exkaiser:  -Racja

KatarnLFSW:  "Słucham, w takim razie. Dlaczego ?"

Exkaiser:  -Powiedzmy, że mam na pieńku z Imperium, a to co imperialni zrobili Jedi jest.... -przygryza wargę - złe.

CodiX:  Dran-Both-To rozsiada sie ponownie przy tym samym stoliku, z niepokojem wpatrujac sie w drzwi, za ktorymi znikneli i nasluchujac odglosow walki i innych kłopotów

Exkaiser:  -Poza tym miałem niegdyś przyjaciela wyczuwającego moc. Tak. Zabili go goście z Imperium

Exkaiser:  -Ale skąd mam mieć pewność, że jesteś jednym z Jedi?

KatarnLFSW:  "Nie miałeś szczęśliwego życia, co ?"

Exkaiser:  -Nie.

KatarnLFSW:  "Wyglądasz w Mocy jak zawartość okolicznego śmietnika."

Exkaiser:  -To że masz ich zabawkę wcale nie świadczy, że jesteś jedną z nich

KatarnLFSW:  "Jest w Tobie jednak coś, przez co czuję, że mogę Ci zaufać."

KatarnLFSW:  "I nie przerywaj mi !"

CodiX:  <niecierpliwie bębni palcami w stolik>

KatarnLFSW:  "Cicho tam, synek !"

KatarnLFSW:  "Dobra, wracając."

KatarnLFSW:  "Chcesz dowodu, tak ? Co Cię zadowoli ?"

Exkaiser:  - W sumie to sam nie wiem...

Exkaiser:  - Wymyśl coś

Exkaiser:  -liczę na twoją kreatywność

CodiX:  "Jedi, tajemnice, nie wiadomo o co chodzi, ech... oby nie bylo z tego jakichs klopotow" – mysli

KatarnLFSW:  "To co spotkało twoją eskadrę musiało zostawić na Tobie ślad."

KatarnLFSW:  "Dean i Lya, ich najbardziej Ci brakuje, co nie ?"

Exkaiser:  -Skąd ty?! - Podrywa się z krzesła

KatarnLFSW:  "Stare cyrkowe sztuczki, nic więcej" - mruga okiem.

Exkaiser:  -Ok wierzę ci.

KatarnLFSW:  "Gergja" - podaje Ci ręke.

Exkaiser:  -Duncan - Chowam blaster i też podaję rękę

KatarnLFSW:  "Rogaczu. Z tego co widzę, jedyną osobą która potrzebuje w tym pokoju pomocy jesteś ty."

KatarnLFSW:  "I chyba wiem co mogę dla Ciebie zrobić."

Exkaiser:  -Hm?

KatarnLFSW:  "Chodźcie. Mam wam coś do pokazania."

Exkaiser:  -W sumie... To czemu by nie

KatarnLFSW:  Gergja wychodzi z pokoju, narzuca na siebie płaszcz i wychodzi na targ.

CodiX:  (skoro jestem w innym pomieszczeniu to nie slyszalem rozmowy, nieprawdaz?)

KatarnLFSW:  (Ktoś musi Ci wytłumaczyć)

CodiX:  (jasne)

Exkaiser:  -Dran! Idziesz ze mną. - zawadiacko puszcza oko - możemy jej zaufać

CodiX:  - Duncan? Co sie dzieje? Dokad idziemy?

CodiX:  - obys mial racje... mam zle przeczucia

KatarnLFSW:  "Ja nic nie czuję" - rzuca Gergja

CodiX:  <wstaje i poslusznie podaza za Gamorreanka i Zabrakiem>

CodiX:  - czuję? co masz na mysli?

Exkaiser:  - Hm... Co nam chcesz pokazać?

KatarnLFSW:  Idzie przez targ, mija Kel Dorów, Granów, Advozseców, Codru- Ji i niezliczone inne istoty.

KatarnLFSW:  "Cierpliwość, Duncan"

KatarnLFSW:  "Cierpliwość to potęgi klucz."

Exkaiser:  - Tak, tak ..........

CodiX:  "cierpliwosc nie jest moja mocna strona" - mysli Dran

KatarnLFSW:  "Widzę, mały."

CodiX:  - co?

Exkaiser:    -Czegoś nie wiem?

CodiX:  <patrzy zdezorientowany na towarzyszke marszu>

KatarnLFSW:  Gergja mija stragany, dociera na skraj miasteczka.

KatarnLFSW:  Przed wami rozciąga się rozległa równina, porośnięta soczyście zielonymi trawami sięgającymi wam do pasa.

KatarnLFSW:  Wśród traw przechadzają się ogary kath.

CodiX:  "granice miast bywaja niebezpieczne..."  - kolejna mysl nawiedza Selkatha

Exkaiser:   - Nie są groźne?

KatarnLFSW:  "Nic się nie martw."

KatarnLFSW:  "Służą za psy pasterskie."

CodiX:  - troche... duze...

KatarnLFSW:  Gergja wskazuje w prawo, na duże stado sprowadzonych z innych planet Banth.

KatarnLFSW:  "Bo pilnują dużego zwierza."

CodiX:  - celna uwaga

KatarnLFSW:  Dalej, za równiną, widzicie pagórki leśne i łąki zielone szeroki nad rzeką rozciągnione.

Exkaiser:  - Nie da się ukryć.

CodiX:  <rozgląda sie w okol, chłonąc nieznane dla siebie wcześniej widoki>

Exkaiser:  -Daleko jeszcze?

KatarnLFSW:  "Nie."

CodiX:  "wreszcie jakas woda! moze przeplucze nieco usta" - mysli uradowany Dran

KatarnLFSW:  (Rzeka jest tak z 500 metrów przed wami)

CodiX:  (nie bede sie wyrywac, jak bedziemy przechodzic blizej to skorzystam)

Exkaiser:  - Taak, przydało by się napić czegoś... - tu patrzy znienawidzonym wzrokiem na Gamorreankę – NORMALNEGO

KatarnLFSW:  "Nie moja wina, że przyjechało państwo hrabiostwo i wybrzydza."

KatarnLFSW:  Rzuca przez ramię

Exkaiser:  -Ehhh - kręcę głową

KatarnLFSW:  "Dobra, jeszcze chwila."

CodiX:  - hrabiostwo, a to dobre, ciekawe co w takim razie pija tutaj zwykly obyatel...

KatarnLFSW:  "Takie czasy, rybiaku."

KatarnLFSW:  "Takie czasy..." - Gergja wyraźnie posępnieje.

CodiX:  (ile epitetow na jedna postac  ;) )

KatarnLFSW:  "Idźcie się pobawić nad rzeką, a ja wszystko załatwię."

Exkaiser:  W momencie gdy docieram nad rzękę zagaduję do Drana - Nie pożyłeś sobie jeszcze co?

KatarnLFSW:  Gergja oddala się w stronę pobliskiego drzewa blba.

CodiX:  Dran-Both-To uradowany zanurza w rzece cala glowe, dokladnie pluczac usta i nieco chlodzac sie przed dalsza droga

Exkaiser:  -Przynajmniej nie wyglądasz mi na takiego co dużo przeżył

Exkaiser:  Ochlapuję twarz wodą i dokładnie przepłukuję usta

KatarnLFSW:  Nad waszymi głowami, z cichym basowym pomrukiem przelatuje olbrzymia płaszczka Brith.

KatarnLFSW:  Słońce odbija się w tafli wody.

KatarnLFSW:  Pobliski las tętni życiem.

CodiX:  - poza tym, ze zyje w biedzie poza rodzinna planeta to nie, nic niezwyklego mi sie nie przytrafilo

Exkaiser:  -Heh. Mi się przytrafiło... Aż za dużo

KatarnLFSW:  Jakieś małe stworki wspinają się po drzewach, dyskretnie spoglądają w waszym kierunku, po czym chowają się wśród liści.

CodiX:  - wspolczuje... choc dzieki temu dasz sobie teraz rade w wielu sytuacjach

KatarnLFSW:  Gergja rozmawia z kimś pod drzewem Blba. Nie zapowiada się, że za chwilę skończy.

Exkaiser:  imageshack.us/photo/my-images/148/duncan.png/

CodiX:  (jesli sam rysowales to podziwiam talent)

Exkaiser:  (dzięki ^^)

Exkaiser:    -Ehh a może.. . może chciałbyś  podróżować ze mną ? Bogaczem nie jestem ale daję sobie radę

Exkaiser:  - Kwestia kupna jakiegoś Z-95,

CodiX:  - skoro i tak już trafiłem na tą dziwną planetę... czemu nie?

Exkaiser:  (Wtedy jeszcze latały łowcy głow nie?)

CodiX:  (Z-95 nie jest 1 osobowy?)

Exkaiser:   (jest ja ma mX' a zapomniałem dodać :P)

KatarnLFSW:  (Z-95 jest bardzo podatny na modyfikacje. Więc wersje na dwie osoby może da się zrobić)

KatarnLFSW:  (A w tych czasach powinno się chyba jeszcze jakieś znaleźć)

CodiX:  (zamiast R2 :D_

Exkaiser:  (ok, ok nie mam tego x-winga)

KatarnLFSW:  (Kontynuujcie)

CodiX:  (Dran-Both-To  http://i360.photobucket.com/albums/oo46/Kitsu_Arashi/Selkath.jpg)

Exkaiser:  - Ok zobaczy my o co  chodzi pani Jedi, a później możemy się po turlać po galaktyce

CodiX:  - Jedi... to ta "sekta" wyznajaca... sile? potege? moc?

Exkaiser:  - Wydaje mi się, że zwą to mocą. Byli dość sławni swego czasu.... Do niedawna..............

KatarnLFSW:  Trawa szumi coraz głośniej. Wiatr na chwilę nabrał na sile.

KatarnLFSW:  Gergja wydaje się kończyć rozmowę.

CodiX:  - slawni powiadasz... na moje zawodzie (zadupie?) docierały tylko jakies plotki, polowa pewnie nieprawdziwa

Exkaiser:  (panowie, może jutro skończymy? Ja już padam szczerze mówiąc)

CodiX:  - lekkie jak piorko kolorowe miecze, niezwyciezeni, niesmiertelni i takie tam glupoty <wzdycha z zazenowniem>

KatarnLFSW:  (Trochę się zasiedzieliśmy. Już kończymy.)

CodiX:  (szkoda, fajnie sie rozkreca)

Exkaiser:  (wiem, dlatego chcę więcej

Exkaiser:  dużo więcej

Exkaiser:  ale nie bardzo dzisiaj)

CodiX:  (na TS by sie fajnie gralo xD )

KatarnLFSW:  (Jeszcze finał na dziś i kończmy.)

KatarnLFSW:  (Dokończcie rozmowę.)

Exkaiser:  - pogadamy później. Teraz musimy się zająć sprawą Gergii

CodiX:  - nasza nowa znajoma konczy rozmowe, chodzmy do niej, chce wiedziec wreszcie o co tu chodzi (dobry moment na przerwanie?)

KatarnLFSW:  Nim decydujecie się do niej podejść, Gergja zaczyna zbliżać się do was, wraz z mężczyzną rasy Twi'lek.

CodiX:  "a on tu skad" - mysli Selkath (chyba nie widzialem z kim rozmawiala)

Exkaiser:  -Hm? Kto to ? - Pytam Gergię

KatarnLFSW:  Gergja zerka na swojego towarzysza, po czym spogląda na was znacząco i mówi: "Orientujecie się może, chłopaki, w unieszkodliwianiu niewybuchów ?"

Exkaiser:  - HM? - Znacząco spoglądam na swój  blaster

CodiX:  niewybuchow? O_o

CodiX:  mowilem ze mam zle przeczucia  :P

 

KatarnLFSW:  (I oto finał pierwszej, improwizowanej sesji RPG dla shoutboxu ŁFSW)

Exkaiser:  YAY!!! BYŁO WYRĄBIŚCIE

KatarnLFSW:  (Lecą napisy końcowe)

Exkaiser:  CHCĘ WIĘCEJ!!!

CodiX:  BRAWO KATARN!

KatarnLFSW:  Dzięki.

Exkaiser:  Nom

CodiX:  naprawde dobra sesja jak na warunki ciezkie xD

CodiX:  grunt to ruszyc wyobraznie  : )

KatarnLFSW:  Dziękuję wam, panowie  : )

CodiX:  rowniez dziekuje


 

Z shoutboxa skopiował (post po poście):  Katarn  

 Gergja 

 

Sonda

Jakie przedstawienie ŁFSW będzie grało za rok?
 

Z życia ŁFSW

Roan: "To "a" na końcu Jądra Yo'Ganda nie dochodzi dopiero w dopełniaczu ?"
Katarn: "Nie, nie. Bo to był Yo'Gand. I ten Yo'Gand miał jądro."

- Rozmowa dotyczyła doktryny wojennej Yuuzhan, żeby nie było. 

Shoutbox

Terminarz spotkań

     61. Spotkanie ŁFSW  -  5.05.2012

  XI Łódzki Port Gier    -  25-27.05.2012